Białe, sterylnie czyste pomieszczenie - skrzydło szpitalne. Godzina 3 w nocy, Ness zdawało się, że kiedy wychodziła ledwie co zaczęła się cisza nocna.
"Co ja tu robię?" - pomyślała Ness.
Usłyszała dźwięk niedaleko krzątającej się pielęgniarki, która najwyraźniej zaczęła iść ku jej łóżku.
- Obudziłaś się kochanieńka? - zapytała Pomfrey, jednocześnie podając mi eliksir o fioletowawej barwie.
- Skąd tu się wziełam? - zapytała bez ogródek Ness, a zaraz po tym wypiła podany jej eliksir.
- Przyniósł ciebie tutaj bardzo uroczy młodzieniec, ponoć byłaś nieprzytomna - oznajmiła Pomfrey i włożyła jej do ręki termometr, aby zmierzyła sobie temperaturę i odeszła.
- Nie wiem kim był, ale mnie wybronił - pomyślała Ness i opadła na łóżko, po czym spojrzała na prawo, gdzie stała półka nocna. Zdziwiła się. Na półce nocnej stał w wazonie bukiet kwiatów złożony z fioletowych irysów, konwalii i lwich paszczy.
Gdy Ness przyglądała się bukietowi, oczywiście z termometrem z buzi, przyszła Pomfrey.
- Chyba się mu spodobałaś, zalotnik* się znalazł - westchnęła pielęgniarka i wyjęła z buzi Ness termometr. - Dam ci zaraz eliksir pieprzowy, ale wypuścić cię będę mogła dopiero wieczorem.
- Dziękuje - powiedziała Ness i ten eliksir również wypiła, mimo iż znała konsekwencje tego. Już teraz robiło się jej niedobrze, przecież nie mogła pić teraz eliksirów, które nie były ważone z morskich ziół, stworzonek i na morskiej wodzie. Ogółem są to zazwyczaj słone eliksiry.
Po dłuższym czasie Ness poczuła skutki uboczne wypicia eliksirów, ból brzucha i ogólne mdłości, lecz najgorsze było to iż ani to co podchodziło jej do gardła nie miało zamiaru opuścić jej wnętrza. Przez dwie do trzech godzin zwijała się z bólu, ale zawsze kiedy przychodziła pielęgniarka udawała, że wszystko w porządku.
Ness zerknęła na wiązankę kwiatów i nagle dostrzegła iż wśród nich jest karteczka. Sięgnęła po nią i zaczęła czytać.
Do: pani "Nocnego Marka"Po raz pierwszy ktoś na mój widok zemdlał, no może nie pierwszy - nie wnikajmy w szczegóły, ale po raz pierwszy taka urodziwa dziewczyna. Napisałbym coś o twojej aparycji, ale nie jestem poetą, więc nie będę bredził jak potłuczony. Mam dla ciebie krótką serie pytań: Jesteś tą nową? Masz na imię Louise Holy? Czy masz więcej lat niż podajesz oficjalnie? - dobra to dosyć chamskie pytanie, ale wyglądasz na bardziej dojrzałą od swoich przyjaciółek. O i ostatnie pytanie: Wybrałabyś się ze mną w ten piątek do Hogsmade?
PS: No i oczywiście moglibyśmy też po oglądać ze mną tegoroczny Turniej Trójmagiczny, w końcu tamten nigdy nie dobiegł końca?
Od: Zgadnij kto (mała odpowiedź Zieleń, 7 rok)
Gdy skończyła czytać z karteczki znikły napisy, a pojawił się napis "odpisz".
- Nie mam pióra - pomyślała Ness i w tym momencie w jej dłoni pojawiło się pióro. - Tusz też by się przydał - dodała, wtem na jej dłoniach pojawił się czarny atrament. - Nie w takim sensie! - wyrwało jej się na głos, a tusz zniknął z jej dłoni by po chwili pojawił się w jej dłoni mały słoiczek tuszu.
Odpisać było łatwiej.
Nie każdy rodzi się z talentem poetyckim. Dziwnie się wysławiasz jak na ślizgona. Nie zemdlałam na twój widok, to przeziębienie, w końcu nie każdy tak jak ja wybiera się na nocne przechadzki w samej piżamie w środku zimy. Pierwsze dwa pytania: tak, trzecie: jak możesz mówić damie, że wygląda staro, wstydź się! Miło, że uważasz mnie za dojrzalszą, ale nie wiem w jakim sensie. Zastanowię się nad propozycją, tylko powiedz mi ktoś ty, mały ślizgonie.Od: Sam-Wiesz-Kogo (Ness pisząc to śmiała się pod nosem)
Do: Kogoś kto uważa się za narcyza.
Ness rozkładając się na łóżku podciągnęła kolana pod brodę. Dyskomfort trawienia był przeogromny. Czuła się jakby zaraz, tam i w dosłownie tamtej chwili miała wypluć żołądek. Nagle poczuła powiew wiatru, nie był to wiatr który każdy może poczuć, był to mentalny chłód, który za symbolizował jej iż "tajemniczy ktoś" jej odpisał.
Od: Wcale nie narcyzaPrzepraszam za pomyłkę! Nie wiedziałem, że piszę do Zamroczonego Milorda! Błagam o wybaczenie największą łaskawość!
Eeee....No dobra, ale muszę przyznać szczerze, że twoja nazwa nadawcy jest sugestywna.
Do: Ciemnowłosej
Oczy Ness na moment się zmrużyły by po chwili rozszerzyć się i błysnąć psotnymi iskierkami.
Od kiedy my przeszliśmy na ty?Od: Domyślasz się
Do: Pana Zuchwałego
Odpowiedź nadeszła błyskawicznie.
Od: Błagającego o wybaczenieOch przepraszam, przepraszam Panienkę Holy za mój brak etykiety. Nie obrażaj się Louise.
Do: Panienki, która się wkurzy za pewne
Od: Wcale się nie wkurzę(Od Pani wysłuchującej swojego ludu)Skąd znasz moje imię?
PS: Wybaczam, znaj moją łaskę.
Do: ...
Od: ...Twoje imię zna raczej każdy, kto był podczas waszego przydziału. Milo mi, że się nie wkurzasz, panienko.
Do: L.V.Ness
Ness spoglądając na "odbiorcę" listu stwierdziła iż to nawet fajny podpis. Nawet bardzo. W jej pojęciu od teraz tak będzie popisywała korespondencje do tajemniczego ktosia.
Wiesz, że za pół godziny zaczynają się zajęcia? Powodzenia, ja idę spać.Od: L.V.Ness
Do: Tajemniczy Ktoś
Od: Zszokowanego gościaTo już noc minęła, a ja nadal nie mogę się oderwać od pióra. Dziękuje za rozmowę i nawzajem życzę powodzenia w powrocie do zdrowia.
Do: Zielonookiej
Ness odłożyła pióro i padła na łóżko. Rozmyślała kto to może być, z kim tak zawzięcie pisała. Po chwili usłyszała trzask, raczej nie delikatnie, otwieranych drzwi skrzydła szpitalnego. Obróciła gwałtownie głowę w stronę z której pochodził stukot butów. Ciotka w pełnej krasie, w nowym kolorze włosów oraz kapeluszu szła do niej w pełnej furii. Tak, Ness tylko dwa razy w ciągu swego żywota widziała u Caliope taką furię, i tylko raz ta furia była skierowana na nią. Dobrze wie iż ktokolwiek jest obiektem wściekłości jej ciotki, to będzie z nim krucho.
- Louis'o Vanesso...- ciotka użyła pełnych imion Ness, lecz przerwała jakby nasłuchując i zaczęła od nowa. - Louis'o Vanesso Riddle, jak śmiałaś zgubić rodowy medalion! - zaczęła tyradę. - Co ty sobie myślałaś?! Nie, ty nie myślałaś! Jakbyś myślała, to byś go nie zgubiła. Do tej pory tolerowałam twoje wybryki, lecz miarka się przebrała! Wiesz do czego doprowadza utrata medalionu! Przecież tyle razy ci powtarzałam, żebyś uważała. Nawet nie wyobrażasz sobie jak trudno zdobyć składniki do wytworzenia magicznego złota i uaktywnienia kryształu! Pytam się jeszcze raz, co ty sobie wyobrażasz?
- Nic... - Ness próbowała wyrazić skruchę, lecz na ciotkę to nie działało, postanowiła użyć...... "broni ostatecznej". Spojrzała na ciotkę wzrokiem zbitego psa i wywołała łzy, niby to łamiącym się głosem powiedziała. - Przepraszam... ja naprawdę nie chciałam - głos Ness przechodził w szept.
Udało się, ponieważ spojrzenie ciotki złagodniało.
- Już dobrze, dobrze mała manipulantko. Od zawsze wiesz jak zmiękczyć twarde serce ciotki - ciotka zaczęła szperać w swojej małej torebeczce, oczy Ness lekko się rozszerzyły gdy ręka ciotki weszła do torby praktycznie po ramię. - Gdzie to jest, gdzie to jest...- mówiła do siebie. - Mam! - Caliope trzymała w dłoni płaskie podłużne pudełko, prawie jak na różdżkę - To będzie twój zastępczy medalion, nie będzie tak niezawodny jak ten z Quinceañery, ale przynajmniej będziesz mogła normalnie funkcjonować - po tym jak ciotka skończyła mówić, założyła jej medalik, a następnie przytuliła, głaskając plecy. - Nie jesteś na mnie zła? - zapytała Ness.
- Moja kochana Nesso, jakbym śmiała nie być wściekła na ciebie. - ciotka wstała nagle i wygładziła swoją długą szatę z jedwabiu. - To by było na tyle, muszę pójść do dyrektora w sprawie Liama, ponoć przetransportował do szkoły coś wbrew regulamionowi, ech ten mój synek, zawsze nabroi a ja i tak nie mam mu tego za złe - wyszła z sali i pomachała do Ness na pożegnanie by po chwili zniknąć.
- Przecież to oczywiste, że nie masz nic za złe synowi, w końcu to twój syn, a wszystkie matki zawsze wywyższają swoich synów. - mruknęła do siebie Ness.
Położyła się wygodniej w łóżku i przymknęła powieki, by po chwili zapaść w niespokojny sen.
* - chodzi tu o tą wiązankę, kwiaty mają dużą symbolikę, fioletowe irysy znaczą "Twoje oczy doprowadzają mnie do szaleństwa", konwalie znaczą "jesteś po prostu piękna, pozdrowienia i uśmiech", a lwie paszcze "przybądź do mnie jak najszybciej, zwróć na mnie uwagę" - lecz nie sugerujcie się tą wiązanką
Jupi, jupi!!! Nawet nie wiesz jaką radość mi sprawiłaś tym rozdziałem! Tylko czemu nadal nie wyjaśniłaś kto jest tym czarującym Ślizgonem. Ja chce wiedzieć! Ale chce też, żeby Ness spotkała się ze swoim ojcem, ale to tylko moje zachcianki, a ty zrobisz jak zechcesz. Jak Ness ma fajnie! Takiej ciotki to ze świeczką szukać. No nic, pozdrawiam, życzę dużo czasu i weny!
OdpowiedzUsuńSuper piszesz, masz talent :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
http://one-direction-opowiadanie-i-inne.blog.pl/
http://one-1d-magic-hogwart.blog.pl/
Kurczę, uwielbiam to twoje opowiadanie. :) Dodam twój blog do mnie do linków, okey?
OdpowiedzUsuńJestem strasznie zaciekawiona kim jest ten tajemniczy ślizgon. Mogę chyba wypowiedziec swoje pomysły i przypuszczenia? Mógłby to być Draco Malfoy. Byłoby wtedy ciekawie. To byłoby w sumie Drarry, prawda? Bo jak by nie było Ness jest nadal Harrym, mimo wszystko, a wtedy to byłoby yaoi. Ciekawe :D
Teraz sobie uświadomiłam, że jakikolwiek chłopak + Ness to yaoi. :D
Masz dość prosty język, szkoda tylko, że zdarzają się błędy. Może poszukasz bety? Z jej pomocą twoje opowiadanie będzie wyglądało estetyczniej.
Serdecznie zapraszam na przygody mojej bohaterki, Belli
losy-isabelli.blogspot.com
Pozdrawiam
PS. Możesz mnie powiadamiać o nowych notkach na
gg - 45180703
lub na moim blogu (link wyżej)?
PPS. Błagam cię, usuń weryfikacje obrazkową!
Dostaje nerwicy przy niej.
Witaj, dopiero dziś znalazła Twoje opowiadanie więc z góry przepraszam za ogólny komętarz. Początkowo byłam niechetnie zastawiona do tego co czytałam, ale że jestem uparta i mam zasadę doczytywać do końca zaczęte blogi, to muszę radośnie Cię powiadomić, że przekonałaś mnie do Twojego pomysłu. Rozdziały czytałam w zastraszająco szybkim tępie więc bardzo się zdziwiłam kiedy już nic więcej nie znalazłam...
OdpowiedzUsuńCóż błędy są, ale nie stresuj się, za jakiś czas sama je wyłapiesz i poprawisz, możesz też poszukać Bety, ale to szczegół.
Pomysł z Huncwotami tak prosty w swojej idei że aż genialny. Gratuluje pomysły. Chociaż nie przypadła mi do gustu ta Angela. Za to Nesse i Lunę uwielbiam. [Rozpływa się].
Chciałabym też prosić o pozwolenie na reklamacje Twojego blogu na moim. Na razie linku nie podam bo robię przeprowadzki moich blogów z onetu, gdyż miałam z nim dość poważny zatarg, gdy wykasowało mi kilka rozdziałów.
Pozdrowionka i dużo weny.
Czekam na nowy rozdział z niecierpliwością.
Kurde ja nie mogę to musi być Draco błagam !!! Super piszesz i chętnie bym się od cb uczyła, twoje opowiadanie czytałam na jednym wydechu po prostu nie mogłam się doczekać co się dalej stanie... I teraz kolejny problem jak ja wytrzymam do następnej notki to będzie tortura :( No nic życzę dużo weny !!
OdpowiedzUsuńPs.Jakbyś chciała pogadać to moje gg: 43919121 Czekam na odpowiedź :D
Oliwia :D
Hej. Przeczytałem już mnóstwo blogów o HP, ale jeszcze nie spotkałem sie z taką ciekawłą zamienienia Pottera w dziewczyne. Pisz dalej, jestem ciekaw twoich pomysłów
OdpowiedzUsuńOch och och co za niesamowita wymiana zdań >.<
OdpowiedzUsuńSkoro jest z 7 roku to to nie Drakuś prawda ;-;
Niszczysz mój światopog... opowiadaniopogląd ty okrutniku ty *wytyka palcem w geście "ja-wiem-że-to-wszystko-twoja-wina"*
*Po chwili...*
Trudno przeżyję
N.A.