wtorek, 22 listopada 2011

L.V. "Ness"

Modernizowane przez Sakk, dzięki

Postanowiłam uniewinnić jeszcze za życia Syriusza i nie zamierzam go uśmiercać, za bardzo go lubię, tak samo Remus on także będzie żył po kres życia,czyli wykituje drogą naturalną. 
Rozdział 8
Uczniów szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart przywitał kolejny, słoneczny i bezchmurny dzień. Ptaszki śpiewały, a delfiny wesoło pluskały się w morzu. Tylko gdzie to morze i tak powszechne słońce? No to od początku... Było chłodno, silny wiatr rozwiewał krople szalejącego deszczu w mnóstwo kierunów, a w tle krakały kruki. Jedynym przymiotnikiem przychodzącym na myśl wszystkim innym było wyłącznie jedno słowo: szarość. Nie ma to jak angielski klimat...
Profesor Trelawney zapowiadała zły omen (mam kumpla o tej ksywce, he he he - dop. VeeVenea). Jakiś czas wcześniej Ness dowiedziała się, że tegorocznym, kolejnym z rzędu nauczycielem OPCM, czy raczej nauczycielką była kobieta zwąca się Ruby Clamph (czyt. Rubi Klamf), pogodna szatynka o fiołkowych oczach i lekko opalonej cerze. Gdy nie znajdowała się w zasięgu słuchu uczniowie nazywali ją z niewiadomego nikomu powodu marchewką. Uczyła zarówno praktyki jak i teorii, prowadząc te lekcje na przemian. Teoria była u niej niczym amen w pacierzu, a praktyka - zupełnie jak zabawa. Kobietę nazywano również istnym "potworem", o czym słyszało się na korytarzach.

Ness tego samego dnia, w którym zaznajomiła się z Angelą, poznała także dziewczynę o imieniu Eleonora, w skrócie Eli. Ze zdziwieniem zauważyła, jakie dziwne jest to, że można być w tym samym domu, tej samej klasie i jednocześnie mijać się wzajemnie na korytarzu, nie zauważając się (tak, miałam taką sytuację, przez dwa lata nie widziałam Darinki ani ona nie widziała mnie, a teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami - jakie zrządzenie losu, nie?). Wszystkie należały do Ravenclaw'u i zamieniły się z kilkoma uczennicami pokojami, by móc mieszkać razem. Wieczorem Ness opowiedziała im o Syriuszu, Remusie, Jamesie i Peterze oraz o grupie nazywanej Huncwotami. Opowiadała im wyłącznie o latach szkolnych, bo o czasach, w których doszło do zdrady ze strony Petera lepiej nie wspominać. Nieco później postanowiły odwiedzić bibliotekę, by obejrzeć roczniki zarówno z lat Huncwotów jak i z wcześniejszych. Miały w głowie również plan włamu do gabinetu Filcha, aby przeczytać co takiego zrobili Huncwoci za czasów szolnych i być może powtórzyć to, choć w lepszym wydaniu - one nie miały zamiaru dać się złapać!

Kolejnego dnia przyjaciółki Ness postanowiły zrobić "miłą" pobudkę swojej przyjaciółce. Wyczarowały wiadro lodowatej wody, postanawiając z niego skorzystać.
Ness poderwała się jak oparzona, gdy poczuła na sobie wodę z wcześniej wymienionego wiaderka. Szczękając zębami poczęła rozglądać się, skąd nadeszła "pobudka". Ostatecznie jej spojrzenie utkwiło w anielsko uśmiechającej się grupce dziewczyn, z którymi dzieliła pokój. Złapała za różdżkę i machnęła ją, a po chwili nad głowami przyjaciółek pojawiły się wiadra miodu i pudełka z piórami. W jednej chwili miód wylądował na dziewczynach, a niedługo potem opadły na nie pióra, nadając im wygląd kurcząt.

- Hej! - krzyknęły jednocześnie

- A co ja mam mówić! - odfuknęła. - Spójrzcie co zrobiłyście z moimi włosami!

- Daliśmy im darmowy prysznic, a ty nam zapewniłaś prysznic i to migiem. - wszystkie wystawiły język i zniknęły w łazienkach.

Ponieważ w pokoju znajdowały się wyłącznie trzy, Ness musiała czekać. Irytowała się, kręciła po całym pokoju, czytała podręczniki, zaścieliła wszystkie łóżka w pokoju, przeczesała włosy, poukładała książki na półkach, poskładała ubrania i odłożyła do szafy, ogółem: wysprzątała cały pokój i to w niepełne dwadzieścia minut. 

Gdy dziewczyny wyszły z łazienek ich szczęki niemal znalazły się na ziemi. Pierwsza odezwała się Eli.

- To tyle można zrobić w dwadzieścia minut? Musimy częściej zajmować ci łazienkę. 

- Poukładała według kolorów wszystkie moje ubrania. - stwierdziła słabo Angela.

- Ułożyła alfabetycznie wszystkie moje woluminy o magicznych stworzeniach, nawet chronologicznie. - dodała Luna.

- Skoro zwolniłyście łazienkę to mnie nie zagadujcie, bo muszę ułożyć moje włosy. - powiedziała, wymijając je i zatrzaskując za sobą drzwi łazienki.

Po połowie godziny wyszła z prawie identyczną fryzurą, jak ta, z którą weszła do łazienki. Jedyną różnicą jak była to kilka loków i dający się wyczuć na kilometr zapach fiołkowych perfum. Wokół rozprzestrzenił się również zapach grejfruta i cytrusów z płynu do kąpieli.

- Jestem gotowa! - oznajmiła - Idziecie na dół czy potrzebne wam jakieś specjalne zaproszenie?

Wszystkie jak jeden mąż ruszyły przed siebie, przez co omal się nie zaklinowały w drzwiach - próbowały przejść przez próg wszystkie na raz.  

Podczas śniadania Ness jak zwykle nic nie zjadła ze znanych tylko zaufanym osobom potraw.  Lekcje zaczynały im się dopiero po dziewiątej, dlatego, jako że była dopiero godzina siórma trzydzieści, poszły do biblioteki. Mimo chęci poznania zawartości wszystkich ksiąg świata, Ness nie znosiła biblioteki i starała się unikać jej jak ognia. Niechętnie przekroczyła próg tegóż miejsca i podeszła pewnym krokiem do pani Pince.

- Gdzie leżą roczniki z czasów Hun... znaczy z lat siedemdziesiątych do osiemdziesiątych? - poprawiła się.

- Trzeci rząd od końca. - powiedziała, nie odrywając się od lektury.

Gdy dotarły do działu roczników pojawił się duży problem.

- Która to jest książka?

- I ty jesteś w Ravenclaw'ie? Accio Rocznik 71-78! - zakpiła Ness - Od czego jest magia, panno Windstone?

- No wiesz... Tiara zastanawiała się nad przydzieleniem mnie do Hufflepuffu.

- Teraz to widać. - dopowiedziała Ness; miała sarkazm we krwi i skrzętnie to wszystkim pokazywała.

- Wiecie, mam pewien pomysł... - rzekła cicho i konspiracyjnie nachyliła się ku dziewczynom.

- Co to za pomysł? - zapytała szeptem Eli

- Co byście powiedziały na... animagię? - szepnęła, a potem na ucho każdej dodała końcówkę zdania. - Co wy na to?

Wszystkie kiwnęły głowami z szatańskimi uśmiechami, zgadzając się.

- Weź jeszcze historię Hogwartu. Może jest tu gdzieś jakieś dobre miejsce na kryjówkę. - powiedziała Ness, pod koniec zniżając głos do szeptu.

- Dobrze, ale uwierz znam Hogwart jak własną kieszeń.

Spojrzały na nią dziwnie.

- No co? Nie mogłam spać, więc troszkę pozwiedzałam. - powiedziała, starając się jakoś odkręcić to, co wyszło z jej ust przypadkiem. - No to co, idziemy do stolików je przejrzeć? - powiedziała, klepiąc jeden z woluminów.

Szybko znalazły wolne miejsce przy najbardziej oddalonym od ludzi stole. Rozsiadły się i zaczęły przeglądać wybrane woluminy. Dziewczyny zajmowały się Gryfindorem, a Ness Ravenclaw'em i Slytherin'em. Ness przybrała skupiony wyraz, co chwilę krzywiąc twarz, ukazując dziewczynom cały wachlarz swoich min. Krukonki po chwili przyglądania się fotografią zaczęły chichotać.

- Chyba znalazłyśmy twojego chrzestnego. - powiedziała Luna, chichocząc.

- Co w tym śmiesznego? - zapytała naburmuszona. Nie lubiła gdy ktoś naśmiewał się z Syriusza.

One nie odpowiedziały i dalej spoglądały to na zdjęcie w dłoniach Eli, to na Ness. Nie chciały pokazać jej co na nim się znajduje, a gdy nieświadomie zaczęła znowu robić swoje miny one poczęło ponownie się śmiać. Jednak po upomnieniu przez panią Pince uspokoiły się trochę, lecz pewnej chwili, gdy Ness nie wiadomo już który strzeliła minę w stylu "no pokażcie, bo zaraz zniosę jajko!", Angie spadła z krzesła i turlała się ze śmiechu. Ostatecznie postanowiły jej pokazać fotografię na której, jak się okazało, był Syriusz, który identycznie się krzywił podczas OWTM'ów.

- No i co jest w tym zabawnego? - spytała oburzona.

- Otóż... - zaczęła Luna

- ... jesteś jakby... - kontynuowała Angie

- ... dość podobna do Łapy. - zakończyła Eli

- No i co z tego? - znów nieświadomie strzeliła minę z asortymentu Syrisz'owatych. - Wzięłam od mojej rodziny wszystko co najlepsze - powiedziała z dumą. - Mogę być z tego dumna, a nie jak wy! Pochodzicie od jakichś szaraczków, tak?

Nie były świadome tego, że są obserwowane przez ostatnich Huncwotów prócz Glizdogona, który na pewno siedzał u Tomcia, jak to określała go Ness.

Lunatyk i Łapa świetnie się bawili obserwując utarczki dziewczyn. Lunatyk zaczął również zauważać pewne podobieństwa Krukonek do dawnych Huncwotów. Zdecydowanie zgadzał się, że Ness była podobna do Syriusza. Co do reszty: Eli niezmiernie przypominała mu James'a, Luna jego samego, a Angie Peter'a.

- Mój ojciec pisze "Żonglera". - powiedziała Luna

- Tobie Luniu odpuszczę, bo ten magazyn jest dość ciekawy.

Syriusz i Remus chowający się za regałem omal nie poprzewracali się na słowo "Luniu". Ness nie słyszała tych zdrobnień, więc zbieg okoliczności wywoływał swoje.

- Moi rodzice pracują w ministerstwie, w departamencie tajemnic. - starała się wychylić Eli

- Szczerze troszkę nudny zawód, ale... mogłabyś mi kiedyś pomóc w razie problemów, nie? 

- Ty przypadkiem nie powinnaś trafić do Slytherin'u?

- Oznajmiłam tiarze, że jeśli mnie tam przydzieli to nie doczeka się kolejnego przydziału. - odparła Ness z groźbą w głosie.

- Aha, rozumiem. - powiedziała tonem, mówiącym "wiedziałam"

Przyszła kolej na Angie.

- Mój tata jest aurorem, a mama szefem Dziurawego Kotła. - oznajmiła jakby lekko się tego wstydząc, ponieważ wszystkie wymieniły takie świetne zawody, a ona lekkie "pff" - oczywiście tylko według niej. 

- I to są zawody! - ożywiła się Ness. - A czy twoja mama sprzedałaby nam ognistą na "drobne" przyjęcie?

- Ej, a zawody naszych rodziców?

- Może są przydatne w razie "w"*, ale nie ma to jak dostać za darmo ognistą! - oznajmiła troszkę za głośno

Wszystkie zdołały ją upomnieć, nim wykrzyczała ostatnie słowa. Chociaż zgodnie pokiwały głową na jej stwierdzenie.

- Czy ty na pewno jesteś dziewczyną? - zapytała nagle Luna

Ness omal nie spadła z krzesła, gdy usłyszała to pytanie.

- Czemu pytasz?

- Masz taki charakterek, duży temperament oraz zbyt... no... takie coś w sobie, co nie daje mi spokoju.

- Może jestem taką chłopczycą? - zasugerowała - Ale skąd taki pomysł? Przecież dbam zawsze o siebie, a taka chłopczyca byłaby niechlujem.

- Czy jako dziecko dużo ci zakazywano? - Ness była zaskoczona tym pytaniem

- Nawet nie wiesz jak dużo. - oznajmiła głosem mówiący "praktycznie wszystkiego".

- Trzymano cię jak ptaszka w klatce? 

"Co jej się wzięło na te psychologiczne pytania?" pomyślała Ness.

- Tak. - oznajmiła

- Uciekłaś kiedyś z domu?

- Raz, może dwa... - oznajmiła troszkę beztroskim głosem

- Oto mój werdykt! Przechodzisz, werble proszę... - powiedziała Eli, a Luna zaczęła rękami udawać wybijanie na bębenkach werbli. - ... młodzieńczy bunt. Nie miałaś dzieciństwa, twoi krewni trzymali cie pod kloszem, więc się niejednokrotnie z niego uwolniałaś. Teraz wychodzi z ciebie to, co się w tobie kłębiło, czyli dzika pantera. Próbujesz zrobić coś co nie było ci pozwolone w dzieciństwie, łamiąc przy tym wszelkie zasady jakie ustanowiono ci wcześniej.

- Powiedzmy, że zgadłaś - powiedziała zawadiackim tonem. - Szczerze to opowiedziałaś połączenie mojego życiorysu i życiorysu Syriusza. On uciekł z domu i do niego nie wrócił, a ja, no cóż, wracam. - skwitowała. - Za każdym razem... - dodała. - ... Okrężną drogą.

Syriusz zauważył teraz, że Ness była dosłownie nim w wersji żeńskiej.  Postanowił wreszcie do niej podejść.

- Brzmisz jak Syriusz w latach szkolnych - pierwszy odezwał się Remus. - Chociaż on się tam nie zmienił - za ten dodatkowy komentarz dostał kuksańca od Syriusza. - Ale ty nie robisz nikomu żartów, prawda?

- Kto jest za tym, że dzisiaj nie zrobiła nam żadnego, absolutnie żadnego żartu? - zapytała Angie

Nikt nie uniósł ręki. Remus i Syriusz spojrzeli na Ness.

- A kto jest temu twierdzeniu przeciwny?

Ręce uniosły wszystkie dziewczyny, oczywiście oprócz winowajcy.

- Co ja?!

- Tak, ty. Kto dziś nas oblepił kurzymi piórami, hmm...

- A kto mnie na dzień dobry oblał lodowatą wodą. Ja jestem delikatna i w dodatku zniszczyliście mi fryzurę.

- No tak woda niszczy łóżkową fryzurę. - zakpiła Eli

- Tak!

Remus i Syriusz zachichotali.

- Kto w ciągu 20 minut wysprzątał cały pokój, bo nie mógł normalnie poczekać, a gdy zwolniła się łazienka przez pół godziny nie wychodziła z niej, a później miała prawie identyczną fryzurę.

- Nie była identyczna, nie rozróżniasz estetyki. - fuknęła - Ja chociaż wiem co to szczotka do włosów i odżywka!

Remus był cały czerwony na twarzy od próby zachowania powagi, choć nie za bardzo mu to wychodziło. Syriusz z kolei nawet nie próbował i po prostu otwarcie się śmiał. 

Tak właśnie dziewczęta spędziły swoj poranek.

"w" - wypadku

VeeVenea - inaczej znana jako Miwaku

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz