niedziela, 5 lutego 2012

Notka taki one-shot napisał (nie związany z L.V."Ness")


Po ciemnej ulicy szła ubrana na czarno postać, zmierzała ona w tylko sobie znanym kierunku, nieświadomy tego iż śledzą ją ludzie w białych maskach nieokazujących emocji. Nie było wiadomo kim jest tajemnicza osoba, ponieważ twarz zakrywał obszerny, ciemny kaptur. Pośród ciszy nocy rozległ się radosny śmiech. Człowiek okazał się mężczyzną. Chłopak szedł prawie jakby nie dotykał ziemi. Jakby płynął przez mrok. Lampy, które mijał gasły, a raczej pękały. Było pełno szkła. Wiewiórka, która właśnie przebiegała przez drogę, zaczęła się palić, a kot obok najeżył się i począł syczeć. 
Mroczny chłopak szedł bardzo długo aż dotarł poza granice osiedla. Skierował się ku ścieżce prowadzącej do lasu. Wszystkie zwierzęta w lesie na jego widok chowały się lub uciekały. Omijały go szerokim łukiem jakby był otoczony jakąś barierą, która jeśli się ją przekroczy, zabija bez litości. Po paru mozolnych chwilach znajdował się w centrum lasu, wydawać by się mogło, że nie ma tu żywej duszy. Lecz za jednego z drzew wyszła śniada brunetka o piwnych oczach, jej uroda na pewno należała do ponad przeciętnych.
W pewnej chwili zaczęli rozmawiać. Dziewczyna stała spięta i sztywna niczym struna. Widać było iż się boi, ale jednocześnie jej zdeterminowanie. Trzęsły jej się dłonie. Para nie zauważyła, że są obserwowani. Śmierciożercy nie zauważyli podczas obserwacji tego, że koło nich pojawił się Voldemort.  
Tajemniczy chłopak zdjął kaptur i okazał się być słynnym Złotym Chłopcem, Harry’m Potter’em. Nikt się nie spodziewał tego iż chłopak będzie zabijał swoją aurą, która zarówno czarodzieje jak i magiczne stworzenia widzieli. Zwyczajne zwierzęta czuły tylko grozę, gdy choćby się zbliżyły do niego.
W pewnym momencie jedno ze znań zostało na tyle dobrze usłyszalne, że dotarło do postaci ukrytych wśród mroku. Słowa te bardzo zainteresowały nawet samego Czarnego Pana. Słowa, a raczej dialog.
- Oddam za to wszystko! – krzyknęła zdesperowana brunetka.
Chłopak miał już odchodzić, ale to zdanie go zdecydowanie zainteresowało.
- Wszytko…? – zapytał zainteresowany chłopak, w głosie chłopaka pojawił się przebłysk podniecenia tą sytuacją. – Nawet duszę?
- Wszystko! Wszystko, wszystko! – powtarzała zdesperowana.
- Umowa stoi – oznajmił nagle i uścisnął jej dłoń. Po chwili odwrócił dłoń i zaczął obserwować linie na niej. – Włos jej z głowy nie spadnie, będzie żyć, ale…. w zamian wezmę twoją duszę – dodał. – Jak się nazywasz?
- June Rose powiedziała szczęśliwa iż jej się udało – Po co ci to potrzebne?
- Urodziłaś się 1 czerwca – powiedział dalej się przyglądając dłoni dziewczyny.
- Skąd wiesz? – zdziwiła się iż wie o niej taki informacje.
Zaśmiał się.
- Jeszcze nigdy nie spotkałem kogoś kto tak chętnie wyjawiał swoje prawdziwe dane, osobie która dzięki tym informacjom właśnie cię pozbawi duszy. – powiedział rozbawiony.
- Ale sam zapytałeś…? – zdziwiła się.
- Moje imię to… – zaczął.
- Nie jest mi to potrzebne jak się nazywasz.
- … Richie Gordon – powiedział. – Rzecz jasna, że to fałszywe imię.
- To po co mi je mówisz – zirytowała się tym iż musi czekać na ratunek jej siostry.
- Podaje ci przykład jak powinnaś mi odpowiadać, bo… – zaczął tajemniczo. – Bo mogę pójść i dzięki tym informacją pozbyć się kogoś z twojej rodziny.
- Ty… – warknęła.
- Czyżbyś już nie chciała mojej pomocy? Nie martwisz się już o swoją siostrzyczkę? – zapytał z drwiną.
- Chcę! – warknęła.
- To może wezmę już opłatę – powiedział i błyskawicznie pojawił się przy dziewczynie. Ujął jej twarz i ją…pocałował. Pocałunek został pogłębiony, a następnie Potter lekko odsunął usta od jej ust. Widać było jakby coś białego z nich wylatywało.
Dziewczyna miała na twarzy błogi wyraz. Lecz po chwili skrzywiła się. Ciałem piwnookiej wstrząsały konwulsje. Po chwili znów wyglądała jakby była w ekstazie i stała się jak szmaciana lalka.
Harry wypuścił ją z ramion, a ta padła na ziemi bezwładna. Była trupio blada, jej źrenice były rozszerzone. Uśmiechała się od ucha do ucha, z kącika jej ust leciała ślina. Była tylko pustą skorupą. Po chwili chłopak się od niej odsunął.
- Twoja siostra tak czy owak przeżyła by co najwyżej trzy miesiące – oznajmił. – Kto inny na nią poluje, zaraz po wyjściu ze szpitala wpadnie pod pociąg. Kto powiedział ci,że nie kłamie, gdy obiecałem ci ją ratować? – prychnął. – Naiwna mugolka.
Odkreślił coś w swoim małym notatniku i rozpłynął się we mgle. Harry nie dostrzegł obserwatorów zajścia ani tego iż znają jego sekret. 
Potter zjawił się w jednej z sal szpitalnych w której leżała dziewczynka, która teoretycznie była siostrą June. Pochylił się nad nią i przejechał dłonią po jej czole, wtedy maszyny mierzące stan życia dziewczynki zaczęły wykazywać znaczną poprawę.
- Zadanie wykonane – oznajmił sobie i zniknął pośród płomieni.
W tym samym momencie śmierciozercy którzy wreszcie wyszli z szoku, dostrzegli Voldemorta, który nakazała odwrót.
- Potter nie wiem jak to robisz, ale na pewno długo nie utrzymasz tej tajemnicy… – rozmyślał Voldemort.

Drugiego dnia w wiadomościach była mowa o zaginięciu June Rose.





^*^*^*^*^

Jeśli chcecie więcej musicie napisać to w komentarzu. Mówię, że to krótki one-shot, ale jeśli zechcecie może to się przerodzić w opowiadanie. Wystarczy komentarz z tak lub nie.

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe to ;) Jestem za tak :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, nazywam się Narya Anima. Twojego bloga znalazlam przypadkiem bla bla bla...
    W każdym razie:
    1. Notka jest super, fajna,ekstra escetera escetera. To jest prolog opowiadania o Harrym Potterze jako demoentorze, tak? Znaczy tak ogarnęłam >.>
    2. Teraz będę czytać L.V. "Ness" Jak będę pamiętać to skomentuje, jak nie... trudno |:P
    3. Wiesz dlaczego tu zostałam jak weszłam? Grafika <3 Kocham Fushimiego z K project. Nie wiem czy znasz i też go lubisz, czy nie, ale masz taki szablon. Po prostu >3>
    Dobra. Wszyscy zejemy na tęczy, a w około latają jednorożce
    Cieo~!

    OdpowiedzUsuń