To będzie krótki fragment z pierwszych kroków z życia Ness jako dziewczyny, raczej mam nadzieję, że wyjdzie zabawnie. Będą to tzw. wycinki, więc nie dziwcie się nagłymi przeskokami. Tego typu notki będą pojawiać się co jakiś czas. Gorąco zapraszam do czytania i jeszcze bardziej do komentowania.
.::*******::.
Lekcja Etykiety
- Louiso Vanesso Riddle! - krzyknęła poważnie wkurzona Caliope. Była podenerwowaną już n-tym podejściem do spraw etykiety. - Wyprostuj się! Podbródek uniesiony! Ramiona prosto! - poprawiała swoja siostrzenice. - Nie ten sztuciec! Najpierw umyj ręce w tej miseczce! To nie jest do jedzenia!
Ness po nie wiadomo, której próbie załapała o co chodzi ciotce, aczkolwiek doprowadzanie tej zazwyczaj oazy spokoju do szewskiej pasji było wręcz ekstazyjnie przyjemne. Ness po którejś z rzędu tyradzie ciotki postanowiła uraczyć ją poprawnym zachowaniem, jak przystało na damę, i wykonała wszystko poprawnie. Savuar vivere, czyli wszystkie zasady etykiety dworskiej miała już w paluszku, ale ona wprost nie mogła. Na koniec kiedy ciotka chciała orzec, że wszystko jest idealnie, Ness postanowiła sobie beknąć, a co jej tam.
Ciotka załamała ręce, ale puściła ją wolno.
- Riddle zawsze zwycięża! - wykrzyknęła odbiegając, nie krępowała się używać tego nazwiska, w końcu należało również do niej. Nie lubiła tylko, gdy ktoś zwracał się do niej tym nazwiskiem w drwiący sposób.
.::*******::.
Pierwszy stanik
- Nie wejdę tam! - Ness zapierała się rękoma i nogami przed wejściem do sklepu pełnego po brzegi jedwabną bielizną. - Dlaczego muszę tam iść?!
- Kochanieńka, musimy kupić ci właściwą bieliznę, ponieważ ta zakupiona przez Petunie jest za mała - odpowiedziała ciotka Calipe. - A teraz właź! - warknęła groźnie, że Ness na ułamek sekundy zatrzęsła się w sobie.
Ness nieśpiesznie, ale jednak, przekroczyła próg sklepu. Sklep ten na pewno nie był tani, sugerowały to inne klientki swoim ubiorem. Wszystkie było ubrane elegancko, a ich portfele na pewno pękały w szwach od zawartości. Ness stała na środku sklepu zupełnie skrępowana. Wszędzie, wszędzie kobieca bielizna! Coś czego jako facet nawet nie chciała widywać. Ciotka rozmawiała z jedną z ekspedientek, która co rusz spoglądała na Ness, jakby ją mierząc. Po chwili zaczęły się obie zbliżać do niej.
- Zaczyna się horror - pomyślała Ness.
Hahaha...niezłe :D Szczerze powiedziawszy nie wiem komu mam współczuć Caliope czy Ness, ale zawsze mogło być gorzej w końcu Ness tylko beknęła. Mam nadzieje, że niedługo pojawi się właściwy rozdział. Życzę duuużo weny.
OdpowiedzUsuńJestem strasznie szczęśliwa, nasza droga Ness wróciła !! Lekcje etykiety mnie powaliły, haha niech żyje Ness. Ona to potrafi doprowadzic człowieka do ostateczności, możliwe, że dlatego tak ją kochamy. Wybieranie stanika, dla mnie też to był koszmar. Chyba jako facet coś tam myślał o bieliźnie dla kobiet, ale pewnie jak szybko ją zdiąc a nie ubra :D Przyłączam się do życzeń Kat. DUUUUUŻO WENY !!! Czekam na obiecany rozdział :D
OdpowiedzUsuńNareszcie nowa notka! Alleluja! Rozdział rzeczywiście jest śmieszny. Ostanie słowo zawsze należy do Ness. Tak już jest i tyle. Nie da się tego zmienić xd
OdpowiedzUsuń