niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 15

 Pozdrowienia do komentujących i życzę miłego czytania <3

- Komnata Tajemnic? - zapytał Liam, zaskoczony jej propozycją.
- Tak..Komnata niesławnego Salaza Slytherina - powiedziała podniosłym tonem Ness.
- Ale... - Liam chciał coś powiedzieć, ale Ness gwałtownie przechodząc koło niego sprawiła, że głos uwiązł mu w gardle. Dziewczyna podeszła do jednego z kranów i zaczęła syczeć. Liam gdy to usłyszał to nieświadomie zatrząsł się. Nigdy wcześniej nie słyszał jak Ness używa tego języka. Jego kuzynka odsunęła się od umywalek, a te zaczęły się poruszać by po chwili odsłonić tajemne przejście. Po chwili Ness z uśmieszkiem zeskoczyła do długiego kanału po którym rozległo się tylko podłużne "łiiii", a po chwili krzyknęła, aby zeskoczył, bo nie zamierza dłużej utrzymywać otwartego przejścia.
Jak nakazała tak zrobił. Na dole, gdy dotarł na miejsce, zobaczył mnóstwo kości, szczątków malutkich zwierząt, gdzie nie gdzie były ludzkie czaszki.
- Tak więc wygląda cała ta komnata? Cóż każdy ma swoje gusta - oznajmił Liam.
Ta prowadząc zaczęła mówić, Liam usłyszał zamknięcie się wrót.
- To jest dopiero jakby przedsionek, komnata jest dopiero za tym korytarzem - Ness mówiąc, nie odwracała się nawet prowadząc do celu.
Do nozdrzy młodego syrena dobiegł zapach rozkładu, od razu zasłonił gwałtownie nos, bo aż go zemdliło. Nie rozumiał jak Ness może znosić ten smród. Ze zdziwniem oglądał jak ona mknie przez ten pełny odoru korytarz, jakby chodziła sobie po łące pełnej kwiatów. Za kolejnym zakrętem zobaczył rozwidlenie. Najwyraźniej to była Komnata Tajemnic.
Po środku podłużnej sali leżało ogromne cielsko najpewniej słynnego Bazyliszka.
- No to o co chodzi z tym, że niby przechodzę przemianę, przecież mam ten medalik, więc o co chodzi? - zapytała Ness wyrywając Liama z zadumy i zafascynowania architekturą pomieszczenia oraz podzianiem ogromnego węża. - No więc?
- Nie zaczyna się zdania od "więc" - Liam odruchowo poprawił swoją kuzynkę, lata przebywania ze swoją matką dają już nawyki. - Medalik nie działa prawidłowo jak za pewne się już domyśliłaś - oznajmił. - Za pewne nawet już nie kontaktujesz, że z tobą rozmawiam i twoja syrenia natura przejmuje kontrolę.
 - A jeśli tak to co? - usłyszał Ness, lecz mówiła już jakby innym tonem nic zazwyczaj.
W jej głosie wyczuwalna była arogancja, której na codzień u Ness nie było słychać. Liam był od zawsze jej ulubionym kuzynem z którym była w stanie rozmawiać na każdy temat.
Po chwili spojrzał w jej oczy, teraz wyraźnie świecące w ciemnościach komnaty. Lśniły one czerwienią, nie wiadomo gdzie zniknął jej mundurek a pojawiła się biała suknia sięgająca jej do łydek. Na tle ciemnej komnaty wprost lśniła, a jej włosy wprost jakby falowały na nieistniejącym wietrze.
- Jeśli nie kontaktujesz znaczy to, że możesz stać się niebezpieczna, dlatego właśnie sprowadziłem cię do tego miejsca - oznajmił Liam, już nie tak miły tonem jak zwykle.
- Przestajemy być mili? - zapytała ironicznie Ness.
Chciała coś powiedzieć, ale nagle zobaczyła, że Liam zdejmuje swój medalion. Jego medalion miał kształt księżyca w pierwszej fazie. Ness zauważyła wtedy, że i jego oczy stały się błyszczące, lecz jego błyszczały jasnym błękitem. Ness obserwując go nawet nie zauważyła, że kuzyn wyskoczył i powalił ją do ziemi. Dziewczyna nieświadomie zaczęła wydawać z siebie nieludzkie skrzeki, przypominające te należące do wodnych stworzeń mieszkających na dnie Hogwarckiego jeziora. Paznokcie Ness stały się szponami, które wbijała w ramiona kuzyna. Podczas jej złowieszczych skrzeków, gdy otwierała usta widać było jej kły. Na dłoniach i policzkach pojawiały się zielonkawe łuski. Próbowała go z siebie zrzucić, lecz kiepsko jej się to udawało. Po chwili jednak zamiast atakować Ness zrobiła coś niespodziewanego, zerwała swój medalik. W tym momencie jej włosy pozieleniały, źrenice stały się pionowe, wręcz gadzie. Wtedy szala siły wyraźnie się przechyliła. Zrzuciła go z siebie i zaczęła biec ku ogromnemu ciału węża. Wtedy rozcięła swój nadgarstek i przetarła nim po języku Bazyliszka, a po chwili, ledwie po ułamku sekundy, Ness wydała z siebie dziwny odgłos, a ciało węża nagle stało się jakby zdrowsze. Chwila, moment, a ciało wyglądało zupełnie jak nowe. Wąż się poruszył.
- O cho... - odskoczył gwałtownie Liam i tak samo jak Ness uległ zmianie, lecz zachował rozum. 

Gdy znowu na niego natarła, chwycił ją i unieruchomił by po chwili pozbawić ją przytomności. Wąż jednak nadal był w ruchu jakby oczekiwał rozkazu lub kogoś kto jest jego panem. Królowa węży* wydawała się być zdezorientowana. Liam wydal z siebie jakiś nieludzki dźwięk, a wąż wtedy zwrócił na niego uwagę i na osobę trzymaną w jego ramionach.  Bazyliszek zaczął coś syczeć, lecz Liam pokręcił głową, że nic nie rozumie pokazał tylko nadgarstek kuzynki. Miał nadzieję, że rozpozna kto go wskrzesił i nie będzie chciała ich zabić. Wąż ku jego szczęściu zrozumiał przesłanie i ze swoim impetem zaczął pełznąć ku posągowi Salazara.
- Na reszcie koniec, prześpisz się troszkę Ness, a ja w między czasie poszukam twojego medalionu - to szepcząc do niej zagłębił się w jej umysł. Poszukując informacji odnośnie gdzie mogła zgubić medalik, nie zwracał uwagi na nic ponad to. 
W międzyczasie księżyc zaczynam obniżać swoją wysokość i ustępować słońcu.

***

Następnego dnia Ness obudziła się cała obolała. Ktoś ją obejmował co sprawiało, że było jej trochę mniej zimno. Czuła, że ktoś coś wciera w jej obolałe ramiona, syknęła z bólu kiedy, ta osoba zaczęła uciskać jej ramiona w masażu. 
- Dzień dobry Wężowa Królowo - powitał ją ktoś śpiewnie, lecz po chwili rozpoznała, że ten głos należny do Liama. 
- Czy wczoraj narozrabiałam? - zapytała Ness.
- Od razu do konkretów, czy mówić okrężną drogą? - zapytał żartobliwym tonem kuzyn. 
Ness dostrzegła na swojej sukience, której wcześniej nie miała, ślady krwi.
- Dostałam okresu i wpadłam w furię? - zapytała ni to żartem ni to serio Ness.
- Nie, raczej uległaś zmianie w syrenę i okazało się, że podczas pełni masz rozdwojenie jaźni, budzi się w tobie inna ty - powiedział Liam. - Zachowywałaś się jak każdy inny młody, w sensie po prostu wykazywałaś zachowania które zazwyczaj są widoczne kiedy syrena jest jeszcze dzieckiem.
Ness miała coś odpowiedzieć, lecz poczuła, że chłopak wbija jej w plecy jakby coś szklanego, ostrego. Krzyknęła.
- Co ty... - znów coś wbił, więc Ness na chwilę przerwała by po chwili dokończyć pytanie - ...mi robisz?
- To środek zapobiegawczy - powiedział Liam. - Umieszczam w twoim ciele księżycowe kryształy, one pomogą ci zachować zdolność jasnego myślenie podczas pełni, jeśli medalion od mojej matki znów zawiedzie. O! I jeszcze jedno, prawie znalazłem twój medalion. Wiem, że jest w okolicach klombu z skaczącym ziołem, lecz nie wiem konkretnie gdzie, bo wizja się urwała.
Ness obróciła się twarzą do niego, gdy ten zakończył umieszczanie kryształów i starł krew z pleców. Kuzynka siedziała mu na kolanach w bardzo dwuznacznej pozycji. Po chwili oglądania i zastanowień odezwał się.
- Jesteś na swój sposób dziwna. Myśle, że jesteś jak cicha tafla wody. Tak czysta, że nawet ryby nie mogą w niej żyć. Nie ważne jak mocno się w nią wpatrzysz, to i tak zobaczysz tylko swoje odbicie. Nie da się zobaczyć jej duszy. Wiesz, że powinna być tuż przed tobą, ale masz takie niepokojące przeczucie, że jej tam nie ma - Liam wypowiadał swoje słowa tak jakoś nieobecnie, mówił tonem głosu jakim mawiali wieszcze. Gdy mówił spoglądał jej głęboko w oczy i odgarnął kosmyki jej włosów za ucho. 
Ness lekko się odsunęła.
- Czasami mnie przerażasz - powiedziała Ness, a Liam jakby się ocknął.
- Serio? - zapytał głupkowato.
- Tak - zaśmiała się i pacnęła go w ramię, było to złe zagranie, bo jej ciało przeszył ból. - Auć auć auć - powiedziała do siebie.
Liam wstał i zasugerował jej swoją dłoń do pomocy.
- Za pół godziny powinny zadziałaś olejki, które w ciebie wtarłem - oznajmił Liam i widząc męki kuzynki wziął ją w ramiona i wyniósł z komnaty niczym niósł by księżniczkę. Był dopiero ranek, więc Ness zdoła się wykurować, chociaż widział jak jeszcze przez resztę korytarza kulała, ale już przy schodach zaczynała iść zwyczajniej. Leki najwyraźniej dotarły do organizmu i wszystkie razu zaczęły się goić w przyśpieszonym tempie. Zmęczenie jednak nie zniknie.

***
 Od powrotu Ness do Dormitorium minęło już sześć godzin i nie była na dziewczynie widać ani śladu poprzedniej nocy. No prawie wszystkich. Miała podkrążone oczy po męczącej nocy, lecz odrobina makijażu kamuflowała ten defekt. 
Z tamtej nocy wiadomość od tajemniczego ślizgona o ładnym charakterze pisma, co mogło świadczyć o statusie społecznym, była uroczym wierszykiem o księżycu i zieleni oczu Ness, o tym iż mógłby się w nie wpatrywać całe dni, ale podczas pełni były by one najpiękniejsze.  Ness czytając tą wiadomość pomyślała "Ależ byś się zdziwił" prychając przy tym ironicznie. 
- Coś ty robiła tej nocy, bawiłaś się w kurtyzanę? - zapytała bezpośrednio Eli, ta to potrafiła dowalić z grubej rury. Przechodzący obok Syriusz aż opluł się pitym przez siebie napojem bogów, znanym również pod nazwą "kawa".  
Ness nim odpowiedziała wskazała na Eli palcem i popukała się w czoła palcem, aby ukazać jak głupia była myśl Eli.  
- Źle się czułam, więc wcześniej się urwałam z kolacji - stwierdziła Ness.
- No jakby nie patrzeć wydawałaś się być wtedy bardzo zielona, chyba nawet bardziej zielona niż godło Sltyherin'u - nagle odezwała się Luna wyrwana ze swego świata.
- Widzisz Eli, niektórzy nie są ślepi - warknęła Ness i niby obrażona na wszystkich wymknęła się z Wielkiej Sali. W rzeczywistości chciała pobyć sama, przez chwilkę przynajmniej nim rozpocznie się turniej. 


***


...Bliźniacy już wcześniej coś podejrzewali, ale nie spodziewali się iż może to być prawda, ale im dłużej przypatrywali się Ness tym bardziej zaczęli ją do niego przyrównywać. Jej lot i sztuczki na miotle*, można rzec, że wprost idealny zwód Wrońskiego, te intensywnie zielone oczy i brak Potter'a w tym roku jakoś zaczyna się łączyć. Jednak musieli się upewnić, czy ma ona słynną błyskawicę na czole i napis na lewej ręce. Jeśli tych blizn tam nie będzie to najwyżej będą mieli problem, ale spróbować zawsze można.
Dziewczyna była akurat sama w bibliotece i wyglądała na zmęczoną. Wyraźnie nie mogła się skupić nad czytaniem wybranej przez siebie lektury. Jej wysoko upięty kucyk od czasu do czasu "wpadał" jej do książki gdy się pochylała. Co jakiś czas przecierała zmęczone oczy i ziewała, a gdy gwałtowniej się poruszyła jakby skrzywiała się z bólu.
Rudowłosi stwierdzili iż mogą skorzystać z tej chwili, aby sprawdzić czy ich domysły są trafne.
- Teraz, albo nigdy... - zasugerował Fred.
- Ja bym powiedział teraz, albo później - odpowiedział George.
- Zdecydowanie lepiej brzmi - przytaknął Fred by po chwili razem z bratem zakraść się do stołu prawie omdlałej dziewczyny.
Gdy powoli się skradali zaczęłi zastanawiać się co doprowadziło dziewczynę do takiego stanu, wtedy znowu pomyśleli o Harrym, Potter po nocy z koszmarami zesłanymi od Voldemorta również zazwyczaj nie wyglądał najlepiej, wtedy również bywał sam, jakby chciał odsunąć od siebie innych by nie patrzeli jak cierpi lub, w co bardziej wierzyli, nie chciał się tłumaczyć, bo mogło wyjść przypadkiem iż tak na prawdę chodził w nocy po szkole. Harry nie potrafił kłamać.
Od krukonki dzielił ich tylko regał z książkami. Już mieli wychodzić za niego, gdy dziewczyna nagle wstała i zapakował do torby książki z zamiarem opuszczenia biblioteki. Stwierdzili, że to świetna okazja, aby sprawdzić czy to naprawdę ich zaginiony przyjaciel.

Skradali się za nią jakby byli profesjonalistami. Lata nocnych podróży korytarzami i unikaniem Snape'a im się bardzo przydały.
Gdy dziewczyna była sama na korytarzu nastąpiło oblężenie. Otoczyli ją, a ta nie zdołając zareagować wpadła na Georga, który ją unieruchomił.
- Hej skrzacie, mamy jedno pytanko - odezwał się Fred.
- I mamy nadzieję... - zaczął George.
- ...że udzielisz nam na to pytanie odpowiedzi - dokończył Fred.
Ness starała się jakoś wyswobodzić, ale wczorajsza noc dawała o sobie znać.
- Czy uroczyście przysięgasz knuć coś niedobrego? - ta formułka aż dosadnie oczyściła myśli Ness, wiedziała teraz czego szukają Weasley'owie. Ness udało się wyrwać i biegnąć przez korytarz dała dla nich, lecz nie dla wszystkich, jasną odpowiedź.  
- Koniec psot! Koniec Psot! - wykrzykiwała biegnąć przez korytarz. Na tą chwilę Ness na chwilę odzyskała codzienną energie. Ponoć napływ adrenaliny daje niezłego kopa, ale Ness nie wiedziała, że aż takiego.
 Obaj bliźniacy obserwując szybko oddalającą się dziewczynę stali jak w murowani. Po chwili na ich zszokowanych twarzach pojawiły się psotne uśmieszki, a potem przybili sobie piątki.  

  ***

Turniej został uznany za otwarty. Pierwsi zawodnicy już zdobyli złote jaja. Teraz nadszedł czas na przedstawiciele Hogwartu. Jak przy poprzednich zawodnikach trybuny szalały, tak przy ślizgonie trybuny zamilkły. Pewnie poszły za śladem Gryffindoru. Ness akurat znalazła sobie miejsce siedzące na trybunie. Wszystkie dziewczyny umówiły się, ze ubiorą szaty wieżchnie w barwie domów Hogwartu. Ness była poirytowana zachowaniem swoich znajomych. Nie była z nich dumna. Wstała i zaczęła przemawiać. Mimo, iż nie miała nagłośnionego głosy, wszyscy ja doskonale słyszeli. 
 - Ludzie! - wydarła się, czym zwróciła na początku ich uwagę. - On nie jest teraz ślizgonem, krukonem, puchonem czy gryfonem. Teraz jest naszym przedstawicielem. Zachowujcie się jak należy do gospodarzy tego turnieju, fakt że po raz drugi, ale jednak jesteście gospodarzami. Bądźcie tacy jak powinniście być. Obstawiajcie zakłady, wyzywajcie swoich przeciwników bądźcie jak kibice, a nie jakbyście byli na pogrzebie.  - nawoływała Ness. - Jakoś, z tego co słyszałam, w zeszłym roku byliście w stanie kibicować, dlaczego teraz nie jesteście w stanie? - swoimi słowami wyraźnie ich przekonywała, bo po chwili na trybunach rozległy się gwizdy i aplauzy. - Można? Można, i gitara - orzekła krótko i kiwnęła głową na Lunę, która uniosła różdżkę by po chwili rzucić nieznane im zaklęcie, wtem nad trybuną pojawiła się gigantyczna flaga ze wszystkimi herbami domów Hogwartu.
Po chwili z tłumu  wystąpiły jeszcze dwie inne tajemnicze osoby. Jedna w żółtej szacie, a druga w niebieskiej. Ness naciągnęła swój kaptur na głowę, Luna również naciągnęła swój kaptur. Po chwili Luna wyciągnęła różdżkę ku niebu i wypuściła z niej ognistego lwa, który wydał z siebie ryk. Następnie Eli wypuściła ze swej różdżki srebrzysto błękitnego jastrzębia, który zakrążył nad trybunami. Kolejna była Angie, która jak reszta dziewczyn wzniosła różdżkę i wypuściła  ze swej różdżki żółto czarnego borsuka, który podskoczył i zanurkował w ziemię. Na samym końcu wystąpiła Ness i wzniosła swoją różdżkę ku niebu i ironicznie pomyślała, że wygląda jakby chciała na niebie wyczarować mroczny znak. Próbowała zdusić w sobie tę pokusę, która ją wprost kusiła. Ze złośliwym uśmieszkiem wyrzuciła ze swojej różdżki srebrzysto zielonego węża, który wił się niczym dym na niebie by po chwili dumnie unieść głowę i wydać syczące odgłosy. 

- I teraz mi wszystko pasuję - stwierdziła Ness gdy po tych wszystkich namowach wybuchły owacje na trybunach. Usiadła, a turniej z przedstawicielem Hogwartu zaczął walkę o jajo. 
  


Bazyliszek w pewnym opowiadaniu została nazwana królową węży, więc oficjalnie niech ma taki tytuł i jest wężem płci żeńskiej. Nie określę tego mianem "wężyca" gdyż tegowe słowo nie istnieje w słowniku, a ten program będzie mnie wkurzał podkreślaniem.

Pewnej nocy Ness wykradła się na boisko i z tęsknoty za Quidditchem zaczęła wyprawiać różne akrobacje na swojej błyskawicy, nie wiedząc iż podglądają ją bliźniacy na swym małym spacerku po szkole.

9 komentarzy:

  1. Łał
    Rozpisałaś się nie powiem. Więc tak dla Ness normalne jest że chodzi sobie pomiędzy szczątkami zwierząt albo ludzi co w tym dziwnego ma przecież o wiele straszniejsze sny :D Musiało to prze zabawnie wyglądać. Później ta walka i to co się stało w czasie jej. Królowa węży powróciła !! Nawet nie wiesz jak się ciesze :P Uwielbiam ją !!
    Fred i George już wiedzą. Bardzo się ciesze powinni się dowiedzieć oni na pewno no najwspanialsze postacie z całej rodzinki. Ale sprawdzili to w zaskakujący sposób. Nie myślałam że tak to załatwią. Kolejny list i ja nadal nie wiem kto to !! Chce wiedzieć bo zaraz tu zwariuje. Kto to Draco ?? A może ktoś kogo nikt się nie spodziewa. No na serio chciałabym wiedzieć ale znając ciebie to się nie dowiem. Co by tu jeszcze a tak dalej Ness niech Hhogwart wie kto tu rządzi !! Nadajesz się na dyrektora bardziej niż Dambledor (czy jak się to tam piszę) :D Jedno mnie tylko nie zadowoliło fajnie by było gdyby na serio pojawił się mroczny znak wiem jestem walnięta wszystkich reakcja była by najzabawniejsza no ale nic nie zawsze dostaje się to czego sie chce. Jak to już ci mówiłam jesteś hartkorem !! Żeby to wszystko napisać w 2 godz. Szacun !! Twój blog jest super czekam na next i życze duuuużo weny !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahh... nie ma to jak nowy rozdział i trochę szantażu, prawda, Dark Lady? Rozdział bardzo mi się podobał. Bliźniacy Weasley górą! Ness zaczyna przypominać z charakterku tatusia. Ciekawi mnie czy wyjdą na jaw jej więzy rodzinne. Cóż nie zostało mi nic innego jak życzyć ci dużo weny i czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dark Lady? O co chodzi? Jej odbija tylko przy pełni, a może...(rozmawiałyśmy na ten temat przez GG)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło mi o ciebie

      Usuń
    2. Hahaha, dałaś mi żeński tytuł Voldka, przecież jego szlachta nazywa go Dark Lord, heh

      Usuń
  4. O ludzie, ale szybko go pochłonęłam. Akcja z komnacie przednia. Podobało mi się przedstawienie o wszystkich domach, z tymi zwierzątkami; borsukiem, ptaszkiem, lwiątkiem i węzykiem :) Pewno dlatego, że lubię zjednoczenie domów pod każdą postacią ^^
    Pozdrawiam, T.

    OdpowiedzUsuń
  5. *macha rączkami jak dziecko udajonce motylka... ćmotylka... ćpunotylka i woła jakby używała języka węzy* ja cia cia cia cia cia
    Pewnie w komnacie tak jechało borozkładał się bazyliszek... btw to tam wcześniej były te kamienie... >.> Dobra dobra, nie czepiam się >.<
    Z czego się tak cieszę?
    Ktoś zna... jego/jej sekret *szczerzu szczerzu*
    Czyli co, przeczytałam już wszystko co było. A teraz ładnie proszę pisać, bo się obrażę, od co!
    N.A.
    P.S. Wiesz, że to chore? *szczerzu szczerzu*

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedy następna notka?

    OdpowiedzUsuń